...każdy ma swoją indywidualną motywację, by pracować z nami, kupować nasze produkty. Potrzeby klientów są różne, ponieważ każdy z nich ma 'swoją historię', swoje doświadczenia, pasje, pragnienia. Jeżeli tak jest, i faktycznie oczekiwania każdego klienta są różne, to czy można mówić o jednym (generycznym) doświadczeniu, czy wartości, którą budujemy?
Spróbujcie zrobić sobie prosty eksperyment w firmie. Zbierzcie grupę kilku osób i spróbujcie zastanowić się nad definicją wartości, którą Wasza firma dostarcza do klienta. Niech każdy zapisze 5 cech definiujących wartość i zapisze je na 5 różnych karteczkach. Następnie niech każdy przypnie te karteczki z komentarzem na tablicy. Jaki będzie efekt? Teoretycznie powinno znaleźć się na tablicy kilka jednorodnych grup. A w praktyce? Powstaje z tego co najmniej 10-12 grup cech, których łączenie w jednorodne grupy i tak jest trudne. A mówimy o tym, co powinno być jednorodnie rozumiane, bo stanowi o tożsamości Waszej firmy! (sic!) Dlaczego tak się dzieje? Bo każdy z nas mówi z perspektywy swoich indywidualnych oczekiwań i wyobrażeń (najczęściej dzieje się tak w firmach bez jasnej definicji wartości - w firmach, które ten proces mają za sobą i mają klarowną tożsamość, ten problem jest wyraźnie mniejszy).
Doświadczenia jednak z definicji muszą być indywidualne. Naturalne że istnieje wspólne doświadczenie łączące ludzi wokół pewnego tematu (np. mecz piłki nożnej, wybory, zakup iPhone'a), ale nawet tam doświadczenie pozostaje sprawą indywidualną. Przecież ten sam mecz każdy z nas będzie różnie odbierać. Wybierając jedną partię polityczną, kierujemy się różnymi motywacjami. Właśnie dlatego pojawiają się dyskusje, wymiana opinii, etc.
Jeżeli tak jest, to sposób w jaki firmy kreują wartość, oparta na autorytatywnej wizji twórcy, może okazać się niewystarczająca. Przecież sposób w jaki widzimy rzeczywistość jest tylko jednym z możliwych. W ten sposób dochodzimy do stwierdzenia, że suma doświadczeń może być bardziej skuteczna, niż indywidualne doświadczenie decydenta, przełożone na strumień informacji/perswazji (klasyczny marketing). Lepiej pozwolić klientom wbudowywać ich własne doświadczenia w produkt, niż pre-definiować szczegółowo wszystkie cechy, które produkt/usługa powinien/powinna posiadać. Co więcej, nie chodzi tu o współpracę projektowo-konstrukcyjną, ale projektowanie doświadczeń.
pRFL



