Praktycznie każda duża organizacja buduje swoje modele marek, które różnią się od siebie w sposób formalny. Niezależnie od tego, czy nazwiemy je Bull’s Eye, Brand Key, Brand Ledder, Brand Scope, Brand Score czy zgoła inaczej, każdy z nich ma elementy wspólne, które dookreślają budowaną markę i umożliwiają bardziej lub mniej skuteczne jej tworzenie.
Pracując wiele razy na różnych modelach, dla różnych marek często miałem wrażenie, że podejście od-marketingowe do budowania marek ma małe osadzenie w biznesie i w ten sposób staje się sztuką dla sztuki, operującą na dziwnych konstruktach myślowych.
Ale po kolei. Jeżeli wymieniam te modele marek, to pewnie dobrze by było nieco więcej opowiedzieć o każdym z nich, a przede wszystkim o częściach składowych tychże modeli i relacji w jakich między sobą pozostają. No i oczywiście, co z tego wynika dla zarządzania marką i strategii jako takiej.
Zacznijmy jednak od tego, do czego służą modele marek. Wszyscy, którzy mieli kiedykolwiek styczność z takimi modelami natychmiast odpowiadają, że są one narzędziami do opisania pozycjonowania marki. Pozycjonowanie marki dostarcza strategicznej wizji, czym marka ma stać się w sercach i umysłach naszych klientów. Tu przytaczam definicję, z którą jak się później okaże, nie do końca zgadzam się. W myśl tej definicji pozycjonowanie łączy naturę produktu z człowiekie (z czym trudno jest polemizować, bo jeżeli marka odpowiada na potrzebę, to musi nieść w sobie pierwiastem ludzki).
Bull’s Eye
Bardzo popularny model marki, wywodzący się bodajże z SAB Millera, który został z sukcesem adaptowany do wielu różnych organizacji. Logika tego modelu zakłada, że marka jest odpowiedzią na INSIGHT konsumenta, który definiowany jest jako pewna potrzeba, problem, który marka stara się rozwiązań. Po wypełnieniu tej potrzeby/rozwiązaniu problemu, marka zostawia usatysfakcjonowanego konsumenta, czyli z jasno określonym TAKE OUTem.
Logikę tę można by było przedstawić następująco:

W myśli takie logiki, która jest mi bardzo bliska, marka staje się odpowiedzią na potrzebę konsumenta, zostawiając po sobie bardzo konkretny ślad. Musimy jednak pamiętać, że rozwijające się społeczeństwa zbudowały system potrzeb i problemów daleko bardziej skomplikowany, niż potrzeby podstawowe. Tu pojawiają się potrzeby emocjonalne, które marki muszą także wypełnić. Stąd pozycjonowanie może być i racjonalne i emocjonalne. Przy czym należy pamiętać, że najczęściej pozycjonowanie jest amalgamatem elementów racjonalnych i emocjonalnych.
Wracając do modelu Bull’s Eye, jest on zbudowany dokładnie na powyższym schemacie, w którym marka stanowi odpowiedź na problem/potrzebę konsumentach (CONSUMER INSIGHT), pozostawiając po sobie konkretny TAKE-OUT czyli informację, dlaczego konsument dokonał właśnie tego wyboru.
Model Bull’s Eye przyjmuje następującą postać:

Model ten jest bardzo prosty i logiczny. Odpowiedzią na INSIGHT jest BRAND PROPOSITION, która jest jasnym i klarownym powodem, dlaczego konsument ma kupić produkt tej marki. Propozycja marki stanowi powód dlaczego konsument nie może odmówić, mówić czym marka jest, dla kogo jest i dlaczego jest lepsza. To wszystko powinno być jasne i proste. I co najważniejsze syntetyczne i nie przegadane.
Marka, którą syntetyzuje się przy pomocy propozycji musi nieść konkretne korzyści (BENEFITS), bo klienci kupują właśnie korzyści.
Żeby propozycja miała ręce i nogi, to za tą propozycją muszą stać dowody (SUBSTANTIATORS), które uwiarygadniają, że to, co proponuje marka jest prawdą. Zaświadcza o tym, że obiecane korzyści mogą być skutecznie przez tą markę dostarczona.
Wokół tych twardych korzyści i dowodów znajdują się miękkie rzeczy, takie jak wartości (VALUES) i osobowość (PERSONALITY), które przemawiają za marką, stanowiąc jej wewnętrzny system wartości i określając sposób zachowania marki. Właśnie te elementy odgrywają największą rolę w budowie komunikacji z konsumentem, ustawiając jej tonalność, styl i klimat.
Na samym środku tego modelu znajduje się MANTRA \ ESSENCE. Różnie to wygląda w różnych firmach. Czasem jest to synteza z BRAND PROPOSITION. Czasem w tym miejscu znajduje się claim marki. Jednak moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest wpisanie w tym miejscu trzech słów określających obszary budowy przewagi konkurencyjnej lub identyfikujące najbardziej kluczowe fundamenty budowy marki.
Czy to jest dobry model? Z pewnością tak. Wiele razy realizowałem projekty właśnie przy pomocy tego modelu. Jest on logiczny. Syntetyczny. Zapewnia bardzo wysoki poziom utylitarności w pracy z tym modelem. Nie przewartościowuje zbędnych miękkich cech, takich jak wartości i osobowość, ustawiając je (nawet w kontekście wizualnym) jako otoczkę do dostarczanych wartości.
Co w takim razie brakuje temu modelowi? Łatwiej mi będzie o tym mówić w konfrontacji z innymi modelami marek, o których opowiem w kolejnych postach.
Zapraszam do lektury
pRFL




.png)
